3 seriale które warto obejrzeć i moja refleksja

Czarno białe zdjęcie telewizora
3 seriale, które warto obejrzeć
It's only fair to share...Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+

Weekend tuż tuż, więc dzisiaj coś z innej beczki.

 

Często mam wątpliwości czy oglądanie seriali nie zabiera mi cennego czasu – czasu który mógłbym wykorzystać efektywniej. Jednak jest to dla mnie swego rodzaju rytuał, moment odprężenia no i co najważniejsze jest to chwila w ciągu dnia, którą kultywuje razem z moją cudowną żoną (ciekawy jestem jak zareaguje jak przeczyta ten wpis – nie mogę się już doczekać – plus 10 punktów dla mnie :). No ale wróćmy do tematu. Nie raz zdarzyło mi się zapomnieć i tak wciągnąć w jakiś serial, zapominając o bożym świecie, potrafiłem obejrzeć 6 – 7 odcinków bez przerwy. Po takim seansie wyglądałem jak zombi, czułem się aspołecznie, no i byłem zły na siebie marnując tyle czasu na hamujące rozwój oglądanie seriali. Całe szczęście mogłem sobie na to pozwolić był to okres gdzie całkiem nieźle zarabiałem na giełdzie, wszystko siadało prawie idealnie, także chwile zapomnienia nie wywarły negatywnego wpływu na moje wyniki.

Może nie jestem jakimś wybitnym specjalistą i ekspertem ale kto w dzisiejszych czasach chciałby słuchać ekspertów, wszędzie ich pełno, w mediach co rusz to wypowiedź jakiegoś eksperta, który ekspertem wcale nie jest lub jest ale marnym. Mam dość! Dlatego dzisiaj to będzie moja subiektywna opinia oto trzy seriale z którymi warto się zapoznać i zmarnować nieco czasu na ich obejrzenie ale pamiętajcie jeden odcinek dziennie  🙂

 

The Walking Dead

Dla mnie zdecydowanie numer 1! Lubie tego rodzaju odmóżdżacze. Po ciężkim dniu fajnie popatrzeć jak ludzie zamieniają się w żywe trupy i zjadają innych, tych jeszcze żywych. Przygody Ricka Grimsa i jego ekipy potrafią wciągnąć. Zmiany jakie zachodzą w Ricku w związku z walką o przetrwanie oraz decyzjami jakie musi podjąć dają do myślenia, czasem mogą być nawet pouczające. Serial trzyma w napięciu od samego początku do samego końca. Czasem trochę przynudzają ale da się wytrzymać. Własnie zaczął się szósty sezon i już po pierwszym odcinku nie mogę się doczekać kolejnego.

 

Narcos

Czas na numer 2! Numerem 2 na mojej liście jest Narcos moje najnowsze odkrycie. Losy Pablo Emilio Escobara Gaviri, chyba nie muszę wam mówić czym się zajmował, no dobra może dla tych mniej wtajemniczonych. Pablo był kolumbijskim baronem narkotykowym oraz jednym z najbogatszych ludzi na świecie. Znalazł się na 7 miejscu wśród najbogatszych według magazynu Forbs (przynajmniej tak twierdzi Wikipedia). Genialny, charyzmatyczny przestępca, który potrafił porwać tłumy w przenośni i dosłownie. Zarządzał jednym z największy karteli narkotykowych (kartelem z Medelin), został nawet senatorem. Losy „Króla Kokainy” wywarły na mnie naprawdę spore wrażenie, serial jest oparty na faktach co dodaje mu uroku. Nie wiem czy kojarzycie film „Blow” i słynne zdanie: „Poszedłem do więzienia z tytułem magistra z przemytu marihuany, wyszedłem z doktoratem z przemytu kokainy” tak oto George Jung podsumował swoją odsiadkę, po czym długo nie zwlekając poleciał do Kolumbii i stał się jednym z najbliższych współpracowników Escobara.

 

Vikings

Ciekawe czasy, interesująca kultura to naprawdę spoko połączenie. Vikings to serial historyczny, gdzie fakty historyczne przeplatają się z zdarzeniami fikcyjnymi. W sumie nic odkrywczego ale w tym serialu to połączenie jest naprawdę przyjemne i fajnie opowiedziane. Sceny walk nie są przesadzone, wyglądają całkiem realnie nie wiem na ile potrafię to ocenić, nigdy nie brałem w takiej walce udziału ale podejrzewam, że reżyser też nie.  Tu z kolei opowiedziane są losy Ragnara Lothbrocka, ambitnego farmera, który staje się jarlem (lokalnym przywódcą), szybko ujawniają się jego zdolności przywódcze, rozpoczyna swoje łupieżcze wyprawy do Anglii. Jak to się mówi w miarę jedzenia apetyt rośnie, a ambicje Ragnara są olbrzymie. Więcej wam nie zdradzę!

 

Artykuł w wersji pierwotnej miał opisywać 5 seriali. Kolejnymi pozycjami miały być „Games of Thrones” oraz „Suits” ale stwierdziłem, że te trzy seriale łączy jedno, wszystkie trzy opowiadają o losach wielkich przywódców, więc ograniczę się tylko do nich. Pewnie pomyślicie: „O odkrył Ameryk!”. Chodzi mi o to, że teraz zauważyłem pewne cechę, która była dla nich wspólna. Każdy z nich był lekko szurnięty albo stawał się lekko szurnięty wraz z czasem jaki upływał od przyjęcia roli przywódcy, oczywiście nie tylko ta cecha wyróżniała ich z tłumu. I teraz pytanie: było to związane z trudnymi decyzjami, nie raz kosztującymi ludzi życie, brzemieniem jakie musieli dźwigać, czy może z ambicją, czasem chorą, ale taką w której nigdy nie było przerostu formy nad treścią, która przerastały innych? Jedno jest pewne każdy jeden z nich był WILKIEM! Charyzmatycznym liderem za którym ludzie chcieli podążać.

Jakub Jodlowski
Follow me

Jakub Jodlowski

Porwał mnie świat biznesu i ekonomia behawioralna. Kieruję się w życiu filozofią sceptycznego empiryzmu. Staram się podważyć moje teorie, zamiast szukać ich potwierdzenia. Wkurza mnie ignorancja oraz przerost formy nad treścią. Na wiele rzeczy nie mam wpływu ale mogę zrobić wystarczająco dużo żeby nie być frajerem. Próbuję poznać świat i czerpać z niego pełnymi garściami.
Jakub Jodlowski
Follow me

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *